przez ten prezent Mc.Gregors źle to się dla niego skończyło
"jesteś Ładowarką dla mojego serduszka || Beatka :*"
pozdro merdol
merdol
Dec 21 2006, 23:04
dzięki boba

nie wnikaj co/kto jest tą ładowarką
pozdro boba
na kibice.net jest temat posty roku . kilka strzałów niezłych.
ale ten mnie rozwalił
Laski sa dla frajerów którzy nie potrafia sobie ściągnąć pornusa z internetu
Ten misio chyba troche przesadził

Musiał tyle pic
Mc.Gregors
Jan 7 2007, 11:08
Mc.Gregors
Jan 8 2007, 21:40
http://video.interia.pl/obejrzyj,film,3829..._SYLWESTER_2006dobra beka mozna posmiac śPIWEAJąCY PIłKARZE WISłOK SIENIAWA SYLWESTER 2006
Ahahaha

Dobre

Ta drużyna gra w klasie C w jednej grupie z Guzikówką (nie bd się chwalił ale było 3-0 do przodu, zajmują 3 miejsce właśnie za nami

) Chłopaki fajnie śpiewają
Mc.Gregors
Jan 12 2007, 10:01
Dwie blondynki rozmawiają w koncu jedna mówi do drugiej:
- Musimy pobic rekord Guinessa, polecimy na Słońce.
Druga pyta:
- Ale jak? Przecież spalimy się tam.
Na to ta jej odpowiada:
- To nic, polecimy w nocy
Pewna blondynka kupiła sobie w aptece podpaski.
Chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca do apteki i pyta...
- Czy może mi pan wymienić?
Młody farmaceuta, zaczerwieniony po uszy odpowiada:
- z chęcią nigdy tego jeszcze nie robiłem!
-Co robi blondynka na dachu?
-Drze papę.
Idą dwie blądynki podczas burzy. Jedna się uśmiecha.
-Co się śmiejesz?
-Chcę ładnie wyjść na zdjęciach.
Rozmawaiją dwie blondynki:
-Ej wiesz co, wrzody mi sie zrobiły!
-Naprawdę, gdzie?
-W dupie!
-Spieprzaj! Też Ci nic nie powiem.
Jedna blondynka do drugiej:
- Jak spędziłaś Sylwestra?
- Sam zszedł.
- Dlaczego blondynki nie lubią oranżady w proszku?
- Bo nie wiedzą, jak wlać pół litra wody do tej małej torebeczki...
Dlaczego blondynki nie jedzą ogórków konserwowych?
- Bo nie mogą wsadzić głowy do słoika...
RoBsOn
Jan 12 2007, 21:37
KrzysiekGitara
Jan 14 2007, 17:54
Na bezludnej wyspie znalazł się facet, pies i świnia. No i mieszkali sobie tak razem przez rok, wreszcie facet odczuwając nieprzeparty zew natury postanowił dobrać się do świni. Ale co się do niej zabierał, to pies go gryzie w d**ę...
Nic nie pomogło przekonywanie psa, że chyba lepiej ze świnią, jak z psem... Aż pewnej nocy usłyszał facet krzyk kobiety. Przybiegł na plażę i w ostatniej chwili uratował całkiem, całkiem babeczkę. Ona mówi:
- Ponieważ mnie uratowałeś, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dobra, weź tego psa i idź z nim na spacer.
--------------------------------------------------------------------------------
Facet w sexshopie
- Prosze mi pokazać ta dmuchana lale
- Prosze bardzo
- Kiedy ja wyprodukowano?
- W styczniu 2005
- E, to Koziorożec. Nie pasujemy do siebie.
--------------------------------------------------------------------------------
Henryk ma 95 lat i mieszka w domu starców.
Każdego wieczoru, po kolacji Henryk wychodził do ogrodu, siadał na swoim ulubionym fotelu i wspominał swoje życie.
Pewnego wieczoru, 87-letnia Stefania spotkała go w ogrodzie.
Przysiadła się i zaczęli rozmawiać. Po krótkiej konwersacji Henryk zwraca się do Stefanii z pytaniem:
- Wiesz o czym już całkiem zapomniałem?
- O czym?
- O seksie.
- Ty stary pierniku! Nie stanałby ci nawet gdybys miał przyłożony pistolet do głowy!
- Wiem ale było by miło gdyby ktoś potrzymał go chociaż w ręce. I Stefania zgodziła się.
Rozpięła Henrykowi rozporek i wzięła jego pomarszczonego fi**ka do ręki.
Od tego czas co wieczór spotykali się w ogrodzie.
Jednak pewnego dnia Stefania nie zastała Henryka w umówionym miejscu.
Zaniepokojona (wszak w tym wieku o wypadek łatwo) poczęła go szukać.
Znalazła Henryka w najdalszym kacie ogrodu a jego fi**ka trzymała w ręku 89-letnia Zofia.
Stefania nie wytrzymała i krzyknęła ze łzami w oczach:
- Ty rozpustniku! Co takiego ma ta lafirynda czego ja nie mam?!
- Parkinsona...
--------------------------------------------------------------------------------
- Ej , laska! Ruch*sz się? Eee..., sorki..., wygłupiłem się..., Boże co za nietakt. Jak masz na imię?
- Grażyna
- Ej , Grażyna, ruch*sz się?
Mc.Gregors
Jan 22 2007, 19:39
Szczyt paniki: Załozyc hełm na lewa strone.
Szczyt ciemnoty: Zapalić jedną zapalkę, a potem drugą, aby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.
Szczyt cierpliwosci: Puscić pawia przez słomkę.
Szczyt pornografii: Fidel jedzący banana.
Szczyt odwagi: Zjechać z dziesiątego piętra gołą dupą na brzytwie i jajami chamować na zakrętach.
Szczyt szybkosći: Zamknąć tak szybko szufladę na klucz, żeby go jeszcze do niej schować.
Szczyt nieufności: Wiercić w rurociąg Przyjaźni i patrzyć w którą stronę ropa płynie.
Szczyt pecha: Zostać zabitym przez meteoryt ze złota.
Szczyt niemożliwości: Tak połaskotać żarowkę, aby ci w elektrowni się śmiali.
Szczyt siły: Tak zgiąć złotowkę, żeby się orzełek zesrał.
Szczyt elegancji: Wyskoczyć z okna na ostatnim piętrze, a widząc w locie sąsiadkę poprawić krawat.
Szczyt sadyzmu: Przestraszyć strusia na betonie.
Szczyt szybkości: Biegać tak dokoła słupa żeby z przodu była dupa.
Szczyt skąpstwa: Znaleźc plaster na odciski i kupić sobie buty o numer mniejsze.
Szczyt lenistwa: Połozyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie ziemi.
Szczyt dmuchania: Tak dmuchać baranowi w tyłek żeby mu się rogi wyprostowały.
Szczyt złośliwości: Zepchnąć teściowś ze schodów i zapytać "Dokąd się mamusia tak śpieszy?".
Szczyt fantazji: Połozyć się w kałuży, wsadzic pióro w tyłek i udawać żaglówkę.
Szczyt techniki: Żreć trociny i srać deskami.
Szczyt bezpłodności: 30 lat stosunków z ZSRR.
Szczyt rasizmu: Pić Wiski Black & White w dwóch oddzielnych szklankach.
Szczyt sadyzmu: Dać dziecku żyletkę, powiedzieć mu że to harmonijka ustna i patrzeć jak mu się uśmiech poszerza...
Szczyt nicości: Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi.
Szczyt rozrzutności: Kiedy na te piegi zakłada biustonosz.
Szczyt rozczarowania kobiecego: Kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie figę.
Szczyt bezrobocia: Pajęczyna między nogami prostytutki.
Szczyt pijaństwa: Tak sie upić, aby policyjny balonik po nadmuchaniu świecił.
Szczyt prostytucji: Puszczać się na Sacharze za garść piasku.
Szczyt suszy: Kiedy drzewa chodzą za psami.
Szczyt wytrzymałosci: Nalać sobie wody do ust, usiąść gołą dupą na gorącej blasze i czekać, aż się woda zagotuje.
mnie ostatnio niezle rozmieszyło na forum Czarnych ze "Karpaty" to u nich "Przeciwnik" hehehe. chyba jakis "inteligent" ustawił w systemie żeby tak zmieniało. Szkda ze na plakacie derbowym nie napisali ze grają z "Przeciwnikiem"
haha dobre to jest
CYTAT(JK_ @ Apr 5 2007, 08:54 PM) [snapback]18468[/snapback]
mnie ostatnio niezle rozmieszyło na forum Czarnych ze "Karpaty" to u nich "Przeciwnik" hehehe. chyba jakis "inteligent" ustawił w systemie żeby tak zmieniało. Szkda ze na plakacie derbowym nie napisali ze grają z "Przeciwnikiem"
haha dobre to jest

Hehe teraz to jest juz Korupcja Krosno a chyba chlopoki zapomnieli o meczu w Zarszynie.
http://student.agh.edu.pl/~macmar/IMG_0022.jpgObstawa następnych derbów kiedyśtam, przyjdą z pejczykami

. Kto bedzie zaczynał awanture


??.
CYTAT(bookor @ Jun 3 2007, 03:27 PM) [snapback]21224[/snapback]
http://student.agh.edu.pl/~macmar/IMG_0022.jpgObstawa następnych derbów kiedyśtam, przyjdą z pejczykami

. Kto bedzie zaczynał awanture


??.
Boże spraw...
Relacja Cracovii z tamtego sezonu po meczu Pogoń Szczecin - KSC. (Gosci 0) Relacja z jednego z forum.
"W sobotę mieliśmy wybrać się do Szczecina na mecz wyjazdowy - jako, że jesteśmy ekipą, która jeździ zawsze i wszędzie na wyjazd zebraliśmy w godzinach nocnych w około 100 osób. Na dworcu głównym w Krakowie nasza grupa się nieco wykruszyła - 20 osób wybiegło z pociągu po precle i niestety pociąg ruszył, cóż... trzeba było kontynuować podróż w 8 dyszek. Na dworcu w Mysłowicach ubywa kolejne 15 osób, które wybiegły zwiedzić tamtejszą kopalnię - niestety nie zdążyły na czas wrócić (na pociesznie można jednak dodać, że chłopaki spromowały 20 kilo wungla). Podróż w wesołych 60 osób. Kolejnym miejscem, gdzie niestety ubyło parę osób z naszej wyjazdowej ekipy jest Opole. Wataha 30 osób pobiegła do tamtejszego amfiteatru - chłopaki były święcie przekonane, że odbywa się właśnie festiwal piosenki... zdziwili się niemiłosiernie, kiedy zastali pusty amfiteatr i dowiedzieli się o odjeździe pociągu. W 30 osób dojeżdżamy do Poznania - tutaj na dworcu pojawia się Lech ze spirytusuem, pare osób chciało podziwiać poznańskie baranki, jednak związaliśmy drzwi do pociągu aby nikt nie mógł wyjść - nie były nam potrzebne kolejne straty w ludziach. Kolejny problem ma miejsce. W Szamotułach kolejny problem - kanar nie uznał naszych zniżek na bilety - przebywający obecnie w miejscu odosobnienia nasz lider (weteran w sprawach biletowych) nie dał rady załatwić nam odpowiednich zniżek i część osób (15)musiała opuścić pociąg, kolejnych 5 osób napojonych spirytusem wypada z okien pociągu - chłopaki trzymajcie się!. We Wronkach konsternacja - Marian Zagórny wysypuje zboże na tory, nasz pociąg po ominięciu tej przeszkody łapie gumę! I niestety zostajemy na lodzie. Myślę, że naszą liczbę na wyjeżdzie można ocenić jako 100 osób (tylu z nas chciało mimio wszystkich przeciwności losu obejrzeć mecz)"
No to pojechali z Sz.P Prezesem z krośnieńskiego OZPN..
http://www.weszlo.com/news/2282